Przechlapane życie Eurosceptyka

24 lutego 2009 · Autor: Mateusz Kamionka  

Parę dni temu mogliśmy usłyszeć wystąpienie Prezydenta Czech Vaclava Klausa w Parlamencie Europejskim. Można się było spodziewać, że szerokim echem odbije się ono u nieprzychylnych Klausowi eurodeputowanych z lewej strony europejskiej sceny politycznej. Wystąpienie to mogło się podobać lub nie. Padło w nim dość niefortunne porównanie UE do ZSRR, co spowodowało wyjście części deputowanych, a zarazem było powodem gromkich braw z drugiej strony. “Nie tak dawno w naszej części Europy żyliśmy w systemie, który nie zezwalał ani na alternatywy, ani na opozycję parlamentarną. Nauczyliśmy się gorzkiej lekcji, że bez opozycji nie ma wolności” - oświadczył prezydent Klaus. Czy na pewno, aż tak się zagalopował?

Porównajmy tą kwestie w nie tak bardzo oddalonym od Czech kraju, jakim jest Polska. Świeża jest jeszcze wielka ofensywa za wejściem do strefy Euro. Wręcz na każdym kroku rząd, jak również media, przekonują nas, iż Euro oddali kryzys od Polski, a przy tym uczyni nas szczęśliwszymi, pięknymi i w ogóle “by żyło się lepiej”. Nie chce wnikać głębiej w debatę na temat plusów i minusów Euro. Tym przykładem chciałem pokazać jak bardzo życie Eurosceptyka lub Eurorealisty w kraju członkowskim jest “przechlapane”. Już pomijam skrajne oceny, które nie są im żałowane, jak zaściankowość czy głupota. Eurosceptyków kreuje się na ludzi przeważnie ze słabym wykształceniem, o ultrakatolickich poglądach, z kosami niczym kościuszkowcy, którzy tylko czekają żeby zniszczyć Unie od środka. Qui rogat, non errat.

Ostatnimi czasy można zwrócić uwagę, że politycy z Brukseli boją się niewygodnych kwestii takich jak np. “Traktat Lizboński”, albo jak kto woli Eurokonstytucja odrzucona we Francji i Holandii. Chyba każdy już zauważył żałosne próby ratyfikowania tego dokumentu. Tą sytuacje mogę przyrównać tylko do kreskówki z mojego dzieciństwa, gdzie chodź kota regularnie wyrzucano z domu i tak wcześniej czy później jakimś sposobem się w nim znalazł. Porównanie to jest o tyle trafne, że tą nieszczęsną Panią domu w syzyfowej pracy jest nie kto inny jak społeczeństwo Unii, obywatele, którzy odrzucili ją w referendum, a nie politycy.

Czy Prezydent Klaus się mylił? Wydaje mi się, że nie. Może porównanie było bardzo dosadne, ale i celne.

Na zakończenie chciałem przedstawić pewną ciekawostkę. Przeszukując Internet natrafiłem na stronę Partii Europejskich Socjalistów, którą z zaciekawieniem przeglądałem, aż trafiłem na stronę z danymi o Polsce. Dowiedziałem się z nich, że Prezydent Kaczyński cały czas jest członkiem PiS-u, premierem jest dalej Jarosław Kaczyński, a ministrem spraw zagranicznych Anna Fotyga. I nagle uświadomiłem sobie dlaczego mają tak za złe Polsce. Przecież wg nich u nas dalej rządzi eurosceptyczny PiS*!*

Mateusz Kamionka

Komentarze

Komentarzy: 6 to “Przechlapane życie Eurosceptyka”
  1. Bżdr mówi:

    1. Porównanie z ZSRR jest na zasadzie rozumowania Kaczyńskich. Ale przecież Ci panowie lubią sobie ściskać dłoń, więc nie trzeba się dziwić, że sposób myślenia dwóch eurosceptyków w wersji “light” jest oparty na tych samych schematach, jak np. jeszcze inne figury retoryczne typu “My jesteśmy tu gdzie wtedy, oni tam, gdzie stało ZOMO”. Hiperbola godna polskiej prawicy spod znaku PiS;)

    2. Dlaczego życie eurosceptyka jest przechlapane? Facet wyszedł na mównice, dostał mikrofon, powiedział, co mu na sercu leżało i miał swój wkład w debatę na forum PE. Czy to jest argument potwierdzający brak demokracji:)?

    3. Zgodnie z relacją większość deputowanych oklaskiwała wystąpienie Potteringa, tak więc tu jest konsekwencja tej siły demokracji. Poza tym, PE składa się z ponad 700 deputowanych i chyba żaden nie został w czasie obrad skneblowany, ani skatowany, czy zastraszony. Opozycja jest, ale widocznie jest słaba.

    4. Problem z ratyfikacją dotyczy kilku krajów, tak więc znowu demokracja powinna teoretycznie zwyciężyć, ale “zbiurokratyzowany, antydemokratyczny potwór UE” liczy się ze wszystkimi państwami.

    5. Jaki związek mają zdezaktualizowane dane na stronie internetowej socjalistów z losami “biednego” eurosceptyka:)?

  2. Pletwa mówi:

    1.I tu się zgodzę specjalnie nie zabrałem stanowiska w tej kwestii ponieważ wg mnie było to lekkie przegięcie, chodź w pewnym sensie rozumiem Prezydenta Czech. Podajesz przykłady nadmiernego porównania do ZOMO czy ZSRR zauważ jedno podobne stanowisko prezentuje środowisko GW nazywając wszystkich “faszystami”.
    2.Tak biorąc pod uwagę chociaż by wystąpienie Pana Sarkozy’ego w PE, lub niedawną wizytę pewnych europosłów na Hradczanach.
    3. Rozumiem i komentarz jest zbędny.
    4.uuu a tu zauważ, że jak chodzi o referenda przy Eurokonstytucji był remis 2:2.
    Wg mnie to jest bardziej miarodajne niż ratyfikowanie przez parlament.
    5.Szukałem odpowiedzi dlaczego Polska jest uznawana z pojęcia jako Eurosceptyczna.I wydaje mi się, że to jednak znacząca ciekawostka.

  3. Distinct mówi:

    Pozwolę sobie w nawiązaniu do komentarza kolegi Bżdr na parę słów od siebie:

    “1. Porównanie z ZSRR jest na zasadzie rozumowania Kaczyńskich. Ale przecież Ci panowie lubią sobie ściskać dłoń, więc nie trzeba się dziwić, że sposób myślenia dwóch eurosceptyków w wersji “light” jest oparty na tych samych schematach…”

    Czy Twoje pierwsze zdanie ma oznaczać, iż jeżeli ktoś pewien aspekt rozumie w podobny sposób jak bracia Kaczyński to sam fakt zbieżności myślenia lub tworzenia poglądu z nimi ma ten pogląd kompromitować?
    Uważam, iż w kwestii społeczno-ekonomicznej porównanie do Związku Radzieckiego nie było bardzo (może odrobinę) przesadzonym. Dlaczego? Integracja ekonomiczna postępuje w dość szybkim tempie, wydawane są kolejne rozporządzenia i dyrektywy regulujące rozmaite kwestie ekonomiczne i społeczne. Oczywiście poziom regulacji i kontroli naszego życia czy naszych portfeli daleki jest od tego jakiego doświadczali obywatele totalitarnego supermocarstwa, jednakże w działaniach grup opowiadających się za ścisłą integracją i utworzeniem jednego europaństwa widać pewną tendencję, która może w dalszej perspektywie okazać się bardzo niebezpieczną. W moim odczuciu głosy eurorealistów czy eurosceptyków, którzy nie odrzucają UE jako takiej czy też opowiadają się za formą integracji innego rodzaju, prowadzącej bardziej do wytworzenia czegoś w rodzaju Europy narodów, dążą do podkreślenia tych niebezpieczeństw, które niesie ze sobą nadmierna biurokratyzacja i etatyzacja wspólnoty.

    „2. Dlaczego życie eurosceptyka jest przechlapane? Facet wyszedł na mównice, dostał mikrofon, powiedział, co mu na sercu leżało i miał swój wkład w debatę na forum PE. Czy to jest argument potwierdzający brak demokracji:)?”

    Ale pozostaje pytanie jak zachowali się europejscy socjaliści? Otóż zbojkotowali wystąpienie, które mieściło się w ramach europejskich standardów politycznych, które nikogo nie obrażało, nie podburzało do jakiejś nienawiści czy nie wiem czego. Wystąpienie to mieściło się w ramach wysokiego poziomu kultury politycznej, którą Klaus zapreprezentował na forum PE. Tej kultury natomiast zabrakło socjalistom, gdyż ich zachowanie na sali połączone z ostentacyjnym bojkotem wystąpienia i to w dodatku w jego trakcie, poddaje w wątpliwość poziom ich kultury politycznej, a co za tym idzie wysoką jakość demokracji w europejskiej legislatywie (socjaliści są drugą największą frakcją w parlamencie). Myślę, że jest to również ciekawy temat, przeznaczony na osobną dyskusję, tymbardziej w kontekście zachowań w parlamencie polskim tej i poprzednich kadencji.

    „4. Problem z ratyfikacją dotyczy kilku krajów, tak więc znowu demokracja powinna teoretycznie zwyciężyć, ale “zbiurokratyzowany, antydemokratyczny potwór UE” liczy się ze wszystkimi państwami.”

    „Potwór UE” liczy się z własnym zdaniem i ustaleniami, które sam podjął. A były one takie, iż dokument wejdzie w życie po ratyfikowaniu przez wszystkie kraje członkowskie.

    „5. Jaki związek mają zdezaktualizowane dane na stronie internetowej socjalistów z losami “biednego” eurosceptyka:)?”

    Pewnie tego związku nie mają, ale wstyd trochę, iż druga największa frakcja w PE nie zna składu rządu reprezentującego największy z przyjętych w ostatnich 2 rozszerzeniach kraj.

  4. Bżdr mówi:

    Zgadzam się, że eurosceptyk jest mało popularny w rozumieniu popkulturalnym polityki. Po prostu tak jak to jest obciach być w PiSie, analogicznie obciachem jest być eurosceptykiem, ale to w żaden sposób nie usprawiedliwia tego typu retoryki, a wręcz przeciwnie,to jest jakaś karykatura, która powoduje, że się tych ludzi nie da traktować poważnie.

    Polska jest postrzegana jako eurosceptyczna?:) Tj. zupełne nieporozumienie, szczególnie, że w sondażach postawy pro UE i pro Traktatowi Lizbońskiemu wyraźnie przeważają. Jesteśmy uznawani za jednych z większych euroentuzjastów w Europie.

  5. –> Do Pana Distinct

    Porównanie Pana Klausa do Kaczyńskiego miało na celu wskazanie analogii w myśleniu opartym na podobnych “schematach”, których wysoko nie cenię.

    Porównanie do ZSRR jest ewidentnie przesadzone ze względu na to w jakich okolicznościach powstawały poszczególne republiki. Żeby wejść do Unii Europejskiej często trzeba o to zabiegać, tak jak np. Ukraina, cz Turcja.

    Eurosceptyk? Dlaczego nie euroentuzjasta rewizjonista:)? (nie znoszę przyczepiania się do słówek, ale tu ładnie pasuje;p)

    “…ich zachowanie na sali połączone z ostentacyjnym bojkotem wystąpienia i to w dodatku w jego trakcie, poddaje w wątpliwość poziom ich kultury politycznej” not o się SOCJALIŚCI skompromitowali.

    „Potwór UE” liczy się z własnym zdaniem i ustaleniami, które sam podjął. A były one takie, iż dokument wejdzie w życie po ratyfikowaniu przez wszystkie kraje członkowskie. - to chyba prawidłowe założenie?’

    Zdezaktualizowane dane - wstyd, ale pewnie przeoczenie, a nie brak wiedzy

  6. Distinct mówi:

    Do Pana Bożydara ;)

    Miałbym prośbę, aby rozwinąć fragment dotyczący analogii w myśleniu opartym na podobnych „schematach”, których wysoko nie cenisz. Ciekaw jestem jakie są to schematy, na czym polegają i czym się przejawiają? Może być jeden, konkretny przykład.

    Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, iż porównanie Klausa było „ewidentnie przesadzone” ze względu na okoliczności, w jakich powstawały poszczególne republiki. Nie zgadzam się dlatego, iż prezydent Czech nie poddał całościowemu porównaniu UE z ZSRR, a jedynie porównał pewne, ekonomiczne i prawne aspekty funkcjonowania obu tworów. Prezydenta naszych południowych sąsiadów poparł także premier Topolanek, który stwierdził, iż „prezydent słusznie skrytykował unijne instytucje sugerując, że jedynym ratunkiem dla UE jest wolność przekonań, liberalizacja i deregulacja gospodarki.” Prosto, jasno, klarownie.
    Ale dla pewności zobaczmy co dokładnie Klaus powiedział na forum Parlamentu Europejskiego:

    „Musimy otwarcie powiedzieć, że obecny system gospodarczy UE jest systemem eliminującym rynek, systemem stałego wzmacniania gospodarki kontrolowanej centralnie. Mimo, że historia bardziej niż wyraźnie udowodniła, że to ślepy zaułek, odnajdujemy siebie kroczących znów tą samą drogą.”

    Jestem w stanie z tym poglądem się zgodzić. Stałe zwiększanie kontroli administracyjnej poprzez wydawanie nowych rozporządzeń i dyrektyw, które rodzą kolejne wewnątrzkrajowe zarządzenia sprawia, iż ekonomicznie idziemy w kierunku, który zaczyna nabierać cech centralnej regulacji. Dodatkowym zagrożeniem może stać się wykorzystywanie przez wielu polityków oraz przez rządzące w niektórych europejskich krajach partie stanu kryzysu, w związku z którym formułuje się kolejne regulacyjne postulaty.
    Również w kwestii traktowania alternatywnych projektów rozwoju wspólnoty jako zagrażających temu rozwojowi lub też szeroko pojętej integracji jestem w stanie generalnie zgodzić się z Klausem. Nie uważam wprawdzie, by skład PE był rażąco niesprawiedliwy i niedemokratyczny, gdyż przecież każdy kraj przeprowadza wybory, w których obywatele dają demokratyczny mandat ludziom, którzy w tej izbie zasiądą. Ale obawy może już budzić fakt traktowania ludzi mających odmienną wizję budowania wspólnoty od tej promowanej przez PES i EPL (między nimi różnice w kwestii integracji są stosunkowo niewielkie). Ciekawym i godnym uwagi projektem jest np. poszukiwanie jakiejś możliwości wzmocnienia władzy wykonawczej Unii, poprzez ustrojowe wzmocnienie któregoś z istniejących w tej płaszczyźnie ciał lub utworzenie zupełnie nowego (mówi się o czymś w rodzaju prezydenta UE). Nie bez znaczenia są również projekty wojskowej integracji i próby zbudowania militarnych struktur UE. Za tymi pomysłami, które przecież nie burzą porządku Unii, a mogą ją wzmocnić lub uczynić sprawniejszą, stoją ludzie, których w Polsce np. nazywa się „moherowcami”, „antyeuropejczykami” i w ogóle wszelkim złem chodzącym po ziemi. Moim zdaniem, tylko otwartość na alternatywy rozwoju politycznego i ekonomicznego, zamiast piętnowania ich jako wrogich europejskiej integracji, może pomóc w wypracowaniu lepszego modelu wspólnoty.

    Pozdrawiam!

Wypowiedz się!

Daj nam znać, co Ty o tym myślisz...
Acha, jeśli chcesz, by przy Twoim komentarzu wyświetlał się avatar, zarejestruj się na gravatar.com!

Zastrzeżenie odpowiedzialności