Manifa do Heli Traktorzystki
8 marca 2009 · Autor: Joanna Bucior
Jeśli Polska jest Kobietą rodem z rzeczywistości medialnej to strach stawia na baczność mój estrogen. Puch ten marny z elokwencją Nelly z Krakowa, skutecznością Ewy Kopacz i zamiłowaniem do procentów posłanki Kruk– bezmyślnie fałszuje piękną nutą kobiecości. W rytm obciachu przygrywają też polskie feministki, które hasłami o legalizacji aborcji czy postulatem wprowadzenia parytetów, są mimowolnym instrumentem lewicy. Nawet inicjatywa Partii Kobiet oparta przecież na lokalnych inicjatorkach społecznych pozostawiła tylko echo ekstrawaganckiej egzotyki.
Mężczyźni też zawodzą. Ostatnio na pomysł sfeminizowania wizerunku wpadł tuż przed kongresem partii wybitny specjalista od kobiet – Jarosław Kaczyński. Pytanie czy miały być tylko kwiatkiem do kożucha dla karłów moralnych nasuwa sie jak oczywista oczywistość.
Dlaczego w polskiej debacie publicznej brak jest kobiet mądrych doświadczeniem, które nie walczą przeciw kobiecości (jak koleżanki Pani Kazimiery Sz.) a w jej imię? Przecież nie dlatego, że brak ich w społeczeństwie. Dlaczego wiedza i życiorys pań pokroju Henryki Bochniarz nie gwarantuje sukcesu na Wiejskiej?
Jacek Żakowski chwaląc 8 dzień marca w tvn’ie, wysnuł teorię, jakoby do polityki dopuszczane były celowo tylko panie uległe, uprzednio wyselekcjonowane przez szowinistyczny ród męski. Krystyna Kofta w wysokich obcasach obwiniała zaś niską samoocenę Polek, które nie wierzą w siłę swoich kompetencji. To tłumaczyłoby, że wolą oddać nie tylko głos swoim mężom ale i głos na mężczyzn w wyborach (w tej kadencji do sejmu weszły 94 kobiety, do senatu zaledwie 8).
W tym dniu wspaniałym pozostaje jedynie apel do rozumnych Towarzyszek miast i wsi o większe polityczne zaangażowanie. Drogie Kobiety Czynu uwierzcie w siłę drzemiąca w jajowodach! Nie od dziś wiadomo, że Kopernik też była kobietą..
Joanna przodowniczka Bucior



Biedne śliczności, jakby za karę, muszą dzisiaj dźwigać kwieciste badyle, zamiast cieszyć się praktycznym romantyzmem w postaci tosteru, bądź dobrej książki!;)
Dobra okazja do zastanowienia się nad problemami feministycznej rzeczywistości. Życzymy, aby poseł Gowin siedząc w ciepłych kapciach nie starał się jej kształtować, na wzór swojego manichejskiego rozumienia świata. Jing-jang się nie sprawdza w przypadku szczęścia, cierpienia, emocji.
I życzymy też, aby żądne parytetu znalazły go nie tylko w sejmie, ale także kopalni, ubojni i sklepie modelarskim;)
Chyba się starzeję. Starzeję się w szybkim tempie, tak szybkim, że zapewne niedługo pozostanie mi jedynie podeprzeć się klasyczną laską i założyć na głowę charakterystyczny beret. Dlaczego tak uważam? Ano dlatego, iż jakoś nie trafia do mnie tekst autorki. I najbardziej w tym tekście nie razi mnie treść, a forma. Ubrany w przedziwną wiązankę nijak pasujących do siebie kawałków bełkotu medialno-politycznego artykuł w gruncie rzeczy ma ciekawe założenia i porusza od nieco innej strony sztandarowy temat minionej niedzieli. Ale dlaczego autorka skazuje nas, czytających na kolejne „procenty posłanki Kruk” i „karły moralne”? Może właśnie w celu wprowadzenia do „bezpardonu” szczypty „esktrawaganckiej egzotyki”? Dobry pomysł nie jest zły, pod warunkiem, że opiera się na naprawdę interesujących i ambitnych zagadnieniach. Więc może zamiast nabijać się z pijanych posłanek, Palikotów z wibratorami (chwała autorce, że chociaż jego nie zaserwowała), czterech cioci w jednym spocie i innych tego typu motywów, ciekawiej byłoby stworzyć satyrę na idiotyczne przepisy, które nie pozwalają profesorowi na przeprowadzenie normalnego wykładu bez… ich łamania (!), na naszych posłów, którzy czwarty rok bezskutecznie próbują zmienić konstytucję lub zreformować KRUS lub na nowe, wielkie emerytury z II filaru, które pokazują jak świetnie tworzy się w Polsce prawo?
Realnym bowiem problemem, który powoli zagląda nam w oczy jest pytanie co zrobimy ze 155 mld długu publicznego, którego obsługa kosztuje znacznie więcej niż on sam albo jak ułatwimy młodemu człowiekowi założenie i prowadzenie własnego wydawnictwa, by nie musiał np. po pewnym czasie przeznaczyć 15-metrowego pomieszczenia na pięcioletnie archiwum dokumentacji firmy.
Czym wobec tego są jakieś spiskowe teorie dziejów o dopuszczaniu jedynie uległych kobiet do władzy lub propozycje wprowadzenia jakże „demokratycznego” parytetu w wyborach? Nikt szanownych Pań w wyborach nie dyskryminuje i dyskryminować nie chce. Ale jest wielu czekających na pomysły, które mogą nam ułatwić życie. I takich pomysłów z ust kobiety chętnie posłucham.
Pozdrawiam!
Jestem pewien, że jeżeli Joanna będzie pisała tekst na temat wymienionych kwestii, to właśnie będzie on trafną ich satyrą . Jako odpowiedzialna przedstawicielka swojego pięknego gatunku, sprezentowała nam z okazji swojego święta tekst, na temat owego gatunku, nie inflacji, deflacji czy owulacji. I na pożądany przez autorkę temat on był.
Bełkot taki jakim posługuje się elita, więc aby nie zakłamywać rzeczywistości, w roli jej wiernego przedstawienia użyty:)
Do Distinct:
Feministki zdiagnozowałby u Kolegi klasyczny samczy szowinizm;)
Nie dość, że wygłaszasz w komentarzu tezy, których nie sposób połączyć z omawianą materią, to jeszcze sugerujesz autorce o czym powinien być jej tekst.
A tak na poważnie…Kwestia rozstrzygnięcia tego co jest “realnym problemem” a co abstrakcją- z całym szacunkiem, ale nie należy do Kolegi.
Na koniec życzę weny w pisaniu swoich “opartych na naprawdę interesujących i ambitnych zagadnieniach” refleksji. Z chęcią wysilę rozum dany mi od pramatki by zgłębić owoc egzystencjalnej frustracji młodego Politologa;)
Pozdr.