Dyplomacji Tuska początki

25 grudnia 2008 · Autor: Adam Molicki  

Premier Tusk za cel swojej pierwszej wizyty zagranicznej obrał Wilno – stolicę pozostającej od dłuższego czasu w dobrych stosunkach z Polską Litwy. Wielu obserwatorów polskiej polityki uznało to za spore zaskoczenie. Na giełdzie stolic, które w pierwszej kolejności powinien odwiedzić nowy premier Wilno nie miało najwyższych notowań. Typowano Watykan, Brukselę, Waszyngton czy też Berlin. Można się zastanawiać co skłoniło bądź przekonało Tuska i jego zaplecze do wyboru akurat tego miasta.

Na pewno była to dosyć bezpieczna decyzja, gdyż po tej wizycie obóz opozycyjny nie może zarzucić premierowi ani proamerykańskości, ani proniemieckości, ani żadnej innej preferencji w polityce zagranicznej. Pozostaje jednak pytanie czy nie jest to przejaw braku politycznej odwagi Donalda Tuska, powrotu do niewyrazistości, która to wielu obywatelom przeszkadzała w przewodniczącym PO aż do pamiętnej debaty telewizyjnej z Jarosławem Kaczyńskim. Czy nie należało właśnie poprzez wybór Berlina lub Brukseli zasygnalizować, że Polska znów chce aktywnie uczestniczyć (i być brana na poważnie) w stosunkach z krajami „starej Unii” i to właśnie na tym zależy jej w tym momencie najbardziej? Decyzja o wyjeździe do Wilna może zostać odczytana jako odkładanie w czasie niezbędnych i pilnych ruchów ze strony polskiej dyplomacji, w celu ożywienia i polepszenia kontaktów ze strategicznymi partnerami.

Donald Tusk poprzez wybór Wilna zrezygnował także z kilkunastoletniej tradycji jaką była „dziewicza” podróż zagraniczna nowo powołanego polskiego premiera do Stolicy Apostolskiej. Ciężko ocenić czy postąpił słusznie, zwłaszcza, że raczej wiązało się to z trudnościami z ustaleniem terminu audiencji u papieża, niż z przemyślanym działaniem premiera.

Wiemy już, że Tusk odwiedzi w najbliższych dniach (przed szczytem europejskim w Lizbonie) Berlin i Brukselę, a także odbędzie audiencję u Benedykta XVI. Nieznane pozostają więc jedynie terminy wizyt w Moskwie i Waszyngtonie. Podobno w celu zaplanowania podróży polskiego premiera do Moskwy mają spotkać się pod koniec tygodnia ministrowie spraw zagranicznych Polski oraz Rosji – Radek Sikorski i Siergiej Ławrow. Na pewno podróż ta nie odbędzie się w ciągu najbliższego miesiąca. Jest ona jednak obok wizyt w Berlinie i Brukseli jedną ze strategicznych dla obecnej polityki zagranicznej państwa polskiego. Po dwóch latach nieudolnego „dyplomatołkowania” należy podczas każdego wyjazdu premiera, niezależnie od miejsca i kolejności odwiedzin, trzymać kciuki za powrót racjonalności i normalności w kontaktach z zagranicą.

Wypowiedz się!

Daj nam znać, co Ty o tym myślisz...
Acha, jeśli chcesz, by przy Twoim komentarzu wyświetlał się avatar, zarejestruj się na gravatar.com!

Zastrzeżenie odpowiedzialności