Manifest pragmatyzmu

25 grudnia 2008 · Autor: Bożydar Pająk  

Ideologia, ideologia i jeszcze raz ideologia. Przepełnia polska scenę polityczną. Jest źródłem namiętności, często zbędnych emocji i barwnych waśni. Argumentem dla lewego sierpowego, czy prawego prostego. Ideologia jest niezbędnym elementem politycznej tożsamości.

Dzisiaj jednak stawiana jest na szczególnej pozycji. Można by ze spokojnym sumieniem przyznać, że stanowi główną kartę przetargową w politycznych bojach. Nie ważny wyż demograficzny, który będzie musiał być utrzymany przez państwo, kończąc wiek produkcyjny, przenosząc się w świat wnuków i pięknej barwnej jesieni życia. Przyjdzie mu pogodzić się z zimowym mrozem ekonomicznej rzeczywistości ludzi starszych. Nie ważna reforma kształcenia i przygotowania nauczycieli. Ważne żeby kopnąć w tyłek wszystkich nauczycieli ze Związku Nauczycielstwa Polskiego, naznaczonego stygmatem państwa socjalistycznego. Godnych pogardy komuchów, nocnych mar z czerwonymi, przekrwionymi oczami. Nie ważny problem przepełnionych więzień, zasilanych na bieżąco - ku uciesze publiki - skazańcami sądów 24-godzinnych. Nie istotne czy słusznie czy nie. Ważne, że statystyczna skuteczność wymiaru sprawiedliwości łechce próżność szanownego ministra sprawiedliwości. Nie ważne bieżące sprawy. Ważne, by zlustrować społeczeństwo i pokazać się jako ?prawi i sprawiedliwi?, na tle zdemoralizowanego społeczeństwa stojącego tam, po stronie ZOMO. Nie ważne, że nowa ustawa lustracyjna spotkała się z mocną krytyką prawników, polskich wykształciuchów. Natomiast ważne dla naszych “panów i władców” jest stworzenie sobie pewnego wentyla bezpieczeństwa, maskującego nieudolność w rządzeniu państwem, w postaci wizerunku jedynych dzielnych rycerzy, bohatersko walczących w imię moralnego katharsis polskiego społeczeństwa. PiS sumiennie rozprawia się z “niegodziwcami”, wszelkiej maści ludźmi niepasującymi do zideologizowanej IV RP, obsadzając stanowiska według klucza partyjnego. Z tyrtejska poezją PiS?owskiej propagandy na ustach stawiają kolejny krok krucjaty.

Skuteczne remedium na polskie bolączki to rząd ekspertów. Ludzie z kwalifikacjami na wszystkich stanowiskach, w gestii których znajduje się los wszystkich obywateli. Ideologia i poza kwalifikacyjne kryteria nie mogą zastąpić racjonalnego wyboru specjalistów do zarządzania instytucją państwa. Sprawy gospodarcze, społeczne, sprawiedliwości nie mogą być działką ludzi zacietrzewionych, uprzedzonych, czy zakompleksionych. Ministerialne teki musza trafiać do rąk fachowców w poszczególnych dziedzinach, a nie być prezentem za lojalność dla pupilków ministra Giertycha. Sprawy ogromnej wagi powinny zależeć od ludzi przygotowanych do pełnienia funkcji w państwie, nie skrępowanych brakiem wiedzy, czy orientacji w danej dziedzinie. Ostatnią resztkę honoru wybronił premier Marcinkiewicz rezygnując z ubiegania się o fotel prezesa PKO. Aparat państwowy musi być armią wyszkolonych, najwyższej klasy specjalistów, którzy namiętności zostawiają codziennie rano w rodzinnym domu. Jeżeli chcemy, by Polska była krajem nowoczesnym, sięgającym europejskich standardów, liczącym się na arenie międzynarodowej, musimy oddać rządowe wodze w ręce ludzi politycznie utalentowanych, kierujących się zmysłem politycznym, a nie grających na ludzkich emocjach. W ręce ludzi pragmatycznych.

Wypowiedz się!

Daj nam znać, co Ty o tym myślisz...
Acha, jeśli chcesz, by przy Twoim komentarzu wyświetlał się avatar, zarejestruj się na gravatar.com!

Zastrzeżenie odpowiedzialności