W owym czasie…

25 grudnia 2008 · Autor: Joanna Bucior  

W owym czasieNiby jest taki czas, kiedy nikt nie zagląda do akt CBA. Nikt nie zastanawia się nad tarczą antyrakietową i wycofaniem wojsk z Iraku. Kiedy sondaże i rankingi nie dotyczą posłów a wydatków na ciepłe skarpety i wełniane sweterki. Ale od polityki jak od gęby uciec nie można. A że posłowie to też ludzie - święta przeżywać muszą – tak się składa, że odbywa się to głównie w mediach.

I tak, gdy się Chrystus rodził świąteczny placek piekł z nami na dzień dobry zapomniany już Jan Rokita. O zwyczaju kolędowania przy wigilijnym stole opowiadała pierwsza Maria Rzeczpospolitej. Na koniec niezapomniana chwila u redaktora Rymanowskiego, do którego przybieżeli politycy wszelkiej maści, platform i sojuszy, by zaśpiewać o narodzinach Pana. Aż dziw bierze, że tej zimy kamery nie dotarły do puszczy śladem marszałka Cimoszewicza.

W tym całym zamieszaniu znalazł się też jeden głos desperacji. Nie zawiodła posłanka Seneszyn. Tuż przed kolędowaniem nawoływała do walki z bożonarodzeniowym terrorem, krzątaniną, zakupami. Apel przeciwko obżarstwu odrzucili jednak nie tylko grzeszni konsumenci, ale i konsumowany produkt. I tak rodziny karpiożerców pozostały głuche na wołającą o kontemplacje lewicową posłankę a kilogramy żywego zwierza poświeciły swój rybi żywot w obronie wigilijnej tradycji. Taki romantyczny animalo-heroizm.

W święta nie ma wyboru, wybaczać trzeba - nawet upolitycznianie tradycji. Wypada tylko życzyć sobie i wszystkim rybom słodkowodnym i uduchowionym lewakom i całej reszcie też, na ten nowy rok - „karpe” diem!

Wypowiedz się!

Daj nam znać, co Ty o tym myślisz...
Acha, jeśli chcesz, by przy Twoim komentarzu wyświetlał się avatar, zarejestruj się na gravatar.com!

Zastrzeżenie odpowiedzialności