Aż miło popatrzeć
26 grudnia 2007 · Autor: Bożydar Pająk
Aż miło popatrzeć jaką zdolność emitowania pozytywnej energii ma nasz były premier Jarosław Kaczyński. W miniony czwartek miałem to szczęście obcować z wyżej wymienionym na spotkaniu z mieszkańcami w Bielsku-Białej.
Punkt 18.30, gdy podniecony tłum, zebrany na tutejszej Akademii Techniczno – Humanistycznej, z niecierpliwością wyczekiwał ukochanego Prezesa. Nagle w drzwiach, niczym jaskółka zwiastująca wiosnę, pojawił się Joachim Brudziński. Polityk niewzruszenie torował drogę kroczącemu w całym swym majestacie i lekko siwiejącą czuprynką, Mistrzowi Ceremonii. Przywitany należycie - na stojąco, powstał pnąc swą pierś do przodu i przemówił… i mówił.. i mówił przez niemalże półtorej godziny, a słowa jego niczym woń leśnej polany chłonięte były przez radujący się lud. Uśmiechnięte twarze, przytakujące w rytm słów Mistrza, wpatrzone w mały punkcik za stołem, raz po raz zalewały sale spontanicznym śmiechem w odpowiedzi na ciężką kpinę kwitującą błędy Tuska i jego partyjnych kolegów. Partii, którą sam Prezes przyznał, często myli z Samoobroną. Bo jak tu traktować poważnie partię, która nie chce dać pieniędzy mydląc oczy uszczelnianiem systemu, albo obiecuje cuda, a nie realne postulaty (jak np. 3 mln mieszkań)? Partię, która nie dekomunizuje, nie dezubekizacje etc. niszcząc dwuletni dorobek walki o czystość sumienia każdego Polaka. Jak traktować partię, która tworzy lokalne kliki razem z komuchami (ba, może nawet gejami, lesbijkami, bez względu na orientacje seksualną!) i nie wiadomo jakim innym mętnym elementem spod czarnej gwiazdy, czyli spoza partii. I po trzecie, jak prawi i sprawiedliwi ludzie, którzy ramię w ramię z Lepperem, Lyżwińskim, Kaczmarkiem walczyli o piękną rzeczywistość, traktować mają żądnych krwi liberałów pielęgnujących status quo ante patologicznego wymiaru sprawiedliwości ze zdegenerowanymi rzeszami sędziów w korporacyjnym, hermetycznym układzie, autonomicznym względem państwa i mocy decyzyjnej ministra sprawiedliwości i partyjnej braci?
Aż miło bylo popatrzyć jak cały ten mit tchnie w obecne wówczas istnienia cień nadziei. Tylko dlaczego tak bardzo zarazem żal tych wszystkich biednych ludzi.


