Sami możemy sobie “załatwić” wizy. Wystarczy, ze odpowiednio mała liczba wniosków będzie odrzucana w konsulatach USA. Wcale sie nie dziwię towarzystwu w Kongresie USA, że nie zabardzo chca nas witać na swojej ogromnej ojczysytej ziemi, szczególnie teraz, w czasie kryzysu gospodarczego, kiedy każde miejsce pracy jest na wage złota. Polityka wizowa z ich strony jest jak najbardziej racjonalna i nie można miec to pretensji. My tez mamy wizy, m.in chyba do Tajwanu, Rosji, Ukrainy i Białorusi. Na pewno nie powinno być to dla nas priorytetem i nie jest.
Inwazji żadnej nie będzie, bo nie ma na to kasy. Jak już cały hajs został zainwestowany w reanimowanie ledwo dyszących banków, które niefortunnie w “ręce które lecza inaczej”, czyli Panów - miłosników hipersuperderegulacji, to na żadną wojenkę już jarheads nie pojadą. A tak to jest na tym świecie, ze jak sie to niebanalnie” ujmuje”kasa rządzi”, a szczególnie jak trzeba w jej interesie wyrżnąć sąsiadów współlokatorów naszej planety.
Faktycznie, mozna sie doszukiwac analogi pomiędzy USA i PL, ale poważnie mówiąc, wyobraźcie sobie sytuację, kiedy naprawde, bez zbędnej ironii, na forum międzynarodowym funkcjonowalibyśmy w takiej samem roli wśród krajów Europy wschodniej, jak USA w sstosunku do świata. I jakkolwiek proporcje tych ról są wielkościami karykaturalnymi, to i tak możnaby uznac to jako wieki sukces.
Let da force be wit' Ya OB!;)